odd.dziwny jest ten swiat!!


Są ludzie Bracze,
wtorek, Marzec 24, 2009, 1:14 pm
Filed under: Samo zycie | Tagi: , , , ,

… i ci, co stoja w kolejce. Ludzie Bracze biora, co popadnie, gdzie popadnie, od kogo popadnie, kiedy popadnie, a na pewno, jesli wogole popadnie. Ludzie Bracze biora. Nie ogladaja sie na tych, co stoja w kolejce. W kolejce stoja i czekaja, az popadnie. Bez pospiechu, bez przepychania, bez walki na lokcie.

Bracze sa sprytni i wyrachowani, bez cienia skrupulow. Maja duze lapy. Ci w kolejce natomiast, potulni i powolni z malymi dlonmi. Oni stoja, czekajac na swoja kolejke. Tak stoja jeden za drugim w kapeluszu, przestepujac ze zcierplej nogi i stac beda. Bez goryczy, bez konca…



Zdrada na łonie natury

Nie sledze ostatnio prognozy pogody. Do poprawy zimowego humoru w zupelnosci wystarczy mi slonce ostatnio nagminnie zalewajace swiatlem i cieplem nasz salon z trzech stron. Cale szczescie, ze rowniez nie przez sufit, co byloby istna glupota, gdybysmy byli przystali na pomysl naszego architekta. Duze okna, wiec duzo przez nie widac, np. konie znajomego, galopujace nad ranem po moim polnocno-zachodnim krajobrazie. No i to slonce, przewalajace sie z lewej na prawa, jakby zagladalo do srodka i sprawdzalo, co robie…   Czytaj dalej



Dwa male, prosze
środa, Marzec 18, 2009, 3:36 pm
Filed under: Artyfartylandia, Samo zycie | Tagi: , ,

Ostatni raz na piwie w Polsce bylam dawno temu, ale do dzis mam w pamieci ten szok. TU jest inaczej. Po tylu latach juz zdazylam sie przyzwyczaic do tego, ze jesli sie tu idzie na piwo ze znajomymi do knajpy, to dba sie o wspolne dobro podczas calego wieczoru. Taka zachodnia komuna spoleczna. Jesli zamawia sie cos do picia, niekoniecznie piwo oczywiscie, to robi sie to dla i w imieniu wszystkich.

Na to sa dwa sposoby:   Czytaj dalej



Przy rondzie rosna juz krokusy…
środa, Marzec 18, 2009, 2:36 pm
Filed under: Samo zycie, Taka JA | Tagi: , , ,
Nareszcie robi sie cieplo, choc nie jest az tak cieplo, zeby zaraz na pol nago do ludzi.  Na taki spacer…. My mieszkamy na wylocie z miasta (napisala niedoszla stewardessa…), na wzgorzu i strasznie tu wieje, szczegolnie swietnie zawiewa uliczne smieci na prog. Wiec ubralam sie ze szczegolna ostroznoscia, nie to zeby szklany plaszcz, ale wlozylam grubszy sweter, bo nie lubie jak pod bluzke wieje, zapatulilam sie w ten plaszcz, rekawiczki i zamotalam wlasnorecznie filcowany szal trzy razy, wg wlasnego przepisu, wokol szyji. Slonce swiecilo po prostu bosko, ciepelko zaczelo stawac sie odczuwalne… (!) Jak tylko zatrzasnelam za soba drzwi, silny podmuch wiatru zakrecil mi sie wokol nog, wpadl pod ten moj zacisniety plaszcz, przecisnal sie do gory i wylecial z powrotem na zewnatrz przez kolnierz. Brrr…!!!   Czytaj dalej


Nie będzie klient pluł Nam w twarz!

W wydaniu weekendowym DeMorgen jest zawsze artykul o tym, jak najtaniej gdzies spedzic pare dni. Ostatnio te dwie mlode pseudo-reporterki pojechaly do Krakowa. Wszystko im sie podobalo, i choc jest drozej niz gdziekolwiek indziej w Polsce, to i tak bylo tanio. Dobre jedzenie, fajny hotelik, piekne zabytki…. tylko jedna uwage mialy, ze Krakowianie sa niesympatyczni (!!). Chodzi o osoby pracujace w uslugach, przede wszystkim kelnerzy, sprzedawcy, kierowcy autobusow. Im taniej tym gorzej z uprzejmoscia. Wniosek byl taki, ze Polacy jeszcze sie nie nauczyli, ze to wazne aby klient WROCIL. Usmiech w Polsce jest bardzo drogi. Czytaj dalej



Pochwalone niech beda Robaczki!
poniedziałek, Czerwiec 23, 2008, 11:13 am
Filed under: Samo zycie, Taka JA | Tagi: , , ,

Pieknie slonecznie jest, ale zdradliwie zimno. Nawet pogoda nie jest taka jak kiedys. Kiedys, bardzo dawno temu, koniec czerwca to byla letnia biala bluzka, granatowa spodniczka, sandalki (przewaznie czerwone, bo innych nie sprzedawano) i kilka czerwonych gozdzikow w drzacej dloni. Dla Pani. Na wymiane, za Bardzo Wazna Kartke z Bardzo Waznymi Robaczkami, ktore potem mialy zadecydowac o przyszlosci. Robaczki, na ktorych taka rola spoczywala, nie zawsze mialy upragniony wyglad. Kto sprytniejszy, zbieral takie w ciagu roku, zeby na koniec mogl sie nimi pochwalic. Bo Pochwalone Robaczki odplacaly sie ponad miare… szacunkiem i powazaniem, w oczach innych przede wszystkim. Chwala Robaczkom.



I do miasteczka przyjechał cyrk…

Ludziska z calej okolicy sie zeszli. Festyn, muzyka przyspiewna grala, tance byly w trawsku po kolana i kram z kielbaskami pana Janka… eech!! Co to byl za dzien!!! Czytaj dalej