
Ludziska z calej okolicy sie zeszli. Festyn, muzyka przyspiewna grala, tance byly w trawsku po kolana i kram z kielbaskami pana Janka… eech!! Co to byl za dzien!!!
ZASMARKANY. Miejsce zdarzenia: pole sasiada, rozmokle po dwutygodniowej, powiedzmy delikatnie, bardzo nieprzychylnej pogodzie. Lalo jak z cebra, ze nie przelewki, ale przechlusty. Ludzie sie nie zeszli - ze wzgledu na deszcz. A ci co byli, to sie raczej zjechali, na blocku rozmazanym po okolicznych drogach, przez traktory i samochody dostawcze. I to nie byl cyrk, a wlasciwie byl, bo zawody ponad 500 bystrych rumakow w skokach przez przeszkody na rozmoknietej polanie. Nie jeden wyladowal na kolanie…. taki rym. Wielu zrezygnowalo przed ukonczeniem biegu, nie chcac narazac swojej bestii na uraz.
Nie sposob bylo zostac dluzej i popatrzec, bo czlowiek sam sie zapadal w to bloto po kolana. W namiocie nie bylo wystepow trapezowych, ani pokazow tresury, jedynie piwodajnia dla dzokejow z problemami jelit oraz ich swity. A zamiast kielbasek pana Janka, jakis Hans chlubil sie frytkami (z zamrazarki) i hamburgerami (z fabrycznej wieprzowiny)… eee, taki dzien….?


środa, czerwiec 18, 2008
“LETERMIZM”
Brzmi podobnie do letargu. Leterme zostal premierem rok temu, och jakie bylo zwyciestwo. To chyba pierwszy premier tego kraju od wielu wielu lat, ktory efektywnie przez caly rok nic niczego nie dokonal. Klotnie z Walonami i rozdzwieki we wlasnej partii… nuuudy.
sobota, czerwiec 14, 2008

Ach, zycie w serialu! Wyglada sympatycznie, bo przyjaciele dbaja o siebie, odwiedzaja sie, wpadaja na chwilke do siebie, wtracaja sie, nie wtracaja sie, dzwonia do siebie, jadaja razem, wychodza razem, przesiaduja godzinami razem w kafejce, pomagaja sobie, wiedza kiedy sa sobie potrzebni… a nawet jak nie sa potrzebni, to sa ze soba. Niezly pomysl na przyjazn. Szkoda, ze nierealny. Jesli sie myle, to prosze sie wpisac w komentarzach, ze “my jestesmy od lat zgrana grupka przyjaciol”, albo cos w tym stylu; niech mnie szlag troszke trafi. Bardzo prosze. A tymczasem pogadam z Niuniu - moj nowy kumpel, troche welniany jest, ale porzadnie uszyty. Ma zamkniete oczy i domniemane uszka. Wyslucha. Pomoze? Nie ma niestety raczek. Odpyskuje? Tez nie, sprytna projektantka zaoszczedzila na nici. Na razie Niuniu dotrzymuje mi towarzystwa.
piątek, czerwiec 6, 2008
Juz nie piewszy raz polska publicznosc zasmakowala sie w belgijskim repertuarze muzycznym. Nie tak dawno Danzel ubiegal sie o kandydature do reprezentowania Polski na Eurovision 2006. Niezliczone koncerty Kate Ryan w Polsce swiadcza o nieslabnacej fascynacji dla tej artystki z Flandrii.
A teraz odkrylismy (more…)
czwartek, luty 7, 2008
Jeszcze dobrze nie otrzasnelam z Facebooka, ktory jest strasznie sympatyczny, choc pochlania milion mojego czasu, a tu juz kolejne sieci neca… (more…)
środa, luty 6, 2008