Zaszufladkowany do: Kraina Frytek, Samo zycie | Tagi: błoto, cyrk, deszcz, deszczowa niedziela, konie, namiot cyrkowy, zawody w skokach przez przeszkody
Ludziska z calej okolicy sie zeszli. Festyn, muzyka przyspiewna grala, tance byly w trawsku po kolana i kram z kielbaskami pana Janka… eech!! Co to byl za dzien!!!
ZASMARKANY. Miejsce zdarzenia: pole sasiada, rozmokle po dwutygodniowej, powiedzmy delikatnie, bardzo nieprzychylnej pogodzie. Lalo jak z cebra, ze nie przelewki, ale przechlusty. Ludzie sie nie zeszli – ze wzgledu na deszcz. A ci co byli, to sie raczej zjechali, na blocku rozmazanym po okolicznych drogach, przez traktory i samochody dostawcze. I to nie byl cyrk, a wlasciwie byl, bo zawody ponad 500 bystrych rumakow w skokach przez przeszkody na rozmoknietej polanie. Nie jeden wyladowal na kolanie…. taki rym. Wielu zrezygnowalo przed ukonczeniem biegu, nie chcac narazac swojej bestii na uraz.
Nie sposob bylo zostac dluzej i popatrzec, bo czlowiek sam sie zapadal w to bloto po kolana. W namiocie nie bylo wystepow trapezowych, ani pokazow tresury, jedynie piwodajnia dla dzokejow z problemami jelit oraz ich swity. A zamiast kielbasek pana Janka, jakis Hans chlubil sie frytkami (z zamrazarki) i hamburgerami (z fabrycznej wieprzowiny)… eee, taki dzien….?
Nie ma jeszcze komentarzy jak dotąd
Dodaj komentarz
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <pre> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


