Co robic w piekny weekend… cz.2
poniedziałek, październik 15, 2007
W niedziele wyrwalismy sie z wioski na miasto.
Pojechalismy do Gentu, odchamic sie troszke, bo juz dawno nie bylismy. Muzeum S.M.A.K. (Miejskie Muzeum Sztuki Wspolczesnej - jedno z bardziej trendy miejsc w miescie!) ma w tej chwili najwieksza do tej pory retrospektywe amerykanskiego artysty o nazwisku Paul McCarthy. Na dachu budynku stoi kilkumetrowa, nadmuchana butelka keczupu. Nie to, zeby to takie szokujace bylo. Nie takie rzeczy ntam na dachu stawiali… Znak rozpoznawczy jedynie. W kolejce do kasy - juz kilkanascie osob i ciagle przybywa. A w srodku juz pelno ludzi. Wyburzono kilka scian, aby pomiescic “te sztuke”. Projekcje na scianach, krzyki, keczup sie leje, wielka lodz, w lodzi projekcje, czerwone nosy, dziwne postaci, halas, piraci, mechaniczna swinia, i inne czekoladowe “swinstwa”. I ten keczup sie leje. Nie dla wrazliwych!!! Ja mam szerokie horyzonty (w koncu po szkole artystycznej, daa…), ale tych grup 5-latkow, ktore sie tam przewijaly w ramach doksztalcania kulturowego, albo dzieci w wozkach, to ja bym akurat na ta wystawe nie zabrala. Dzieciom w tym wieku wystarczy, dla dobra ich rozwoju psychospolecznego, ich wlasny maly horyzoncik, ktory jest wystarczajaco skomplikowany. Mozna inaczej.
Paul McCarthy… Co artysta mial na mysli? Podobno Holywood, Disneyland i Klatwe Czarnej Perly.
Entry Filed under: Artyfartylandia, Kraina Frytek, Samo zycie. Tagi: Paul McCarthy, S.M.A.K., Gent, wystawa, muzeum, piraci, disneyland, holywood.


Leave a Comment
Some HTML allowed:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>
Trackback this post | Subscribe to the comments via RSS Feed