Zaszufladkowany do: Artyfartylandia, Taka JA | Tagi: bialy, boze narodzenie, czerwony, kartki, kreacje, spilsnianie, swieta, Welniany filc

Wczoraj zrobilam dwa kapelusze, wiec dzisiaj troche dalam sobie spokoj. Jak bede tak duzo filcowac, to moje rece beda wygladaly jak po fejslifcie, albo pokryte folia spozywcza. Jak zmarszcze dlon, to fejslift znika i zastepuje go kurza lapka, cala pomarszczona jak u 90-cio letniej (bo co to w tej chwili 60 lat? Podlotek!) Staruszki.
Piekne sloneczne popoludnie spedzilam na filcowaniu Kartek. Bynajmniej nie na mieso. Te burzliwe czasy juz dawno za nami, i to dzieki…yy konikom polnym. Kartki Bozo-Narodzeniowe robilam. Spedzilam caly dzien oblepiona roznokolorowa welna (jakby choinka?! tylko swiatelek brak!) i po pachy w pianie (wodzie z duza iloscia mydla). Tak sie mydlilo wszystko, ze okno musialam otwierac, zeby ta piana tak sie mogla wyleeewac na uliiice powooolnym strumieniem jak kisiel wlewany do miseczki. Bzdury. Jak kartki wyschnal, to wkleje do nich na miare wycinane kartonowe wkladki, zeby mozna bylo cos napisac, np. zyczenia swiateczne, albo pozdrowienia, albo liste zakupow, albo zanotowac wyniki losowania TotoLotka. Potem te welniano-filcowe kartki bede jeszcze ozdabiac, ale tylko co nie co. A potem, jak juz bedzie po Swietach, bede mogla ja wyslac.
Wiec, jesli ktos ma zamiar zaoszczedzic na kupowaniu kartek swiatecznych i planuje je zrobic sam, to szczerze radze jednak isc do kiosku i nabyc te pare ladnie (przewaznie) obdrukowanych kartonikow za pare zlotych i zaoszczedzic sobie czasu i trudu. One i tak wyladuja w smietniku!